miechowitzsquad miechowitzsquad

 

 




... niestety miłość była nieunikniona ...
... miłość niechciana przez los ...
... dusza powiedziała dość ...
... odchodzę ...
... Ciebię w bok bodzę ...
... przepraszam ...


(2)





Czarną maź współczucie pcha
jakby z deszczu były oczy,
mrozem twarz ocieka.

Po dusznej nocy
mokry księżyc i spocone szyby,
wiatr wystrzelony z procy.

Sen śni o Tobie
ten tylko się dowie,
kto Cię stracił.


(5)





Niech moje serce przed prawdą się ukorze,
smutno mi Boże.
Jaką miłość do serca nie włożę, wypada,
dlatego smutno mi Boże.
Cierpienie będę kroił nożem, jak chleb,
dlatego smutno mi Boże.
Teraz zasnę jak drzewo przed ścięciem w swej korze,
smutno mi Boże.
A kiedy czas stanie, Ty Boże mi tylko pomożesz.



Kiedy usłyszę słowika śpiewanie,
tęskno mi do niej Panie.
Do tych ust skroplonych mnie wołaniem,
tęskno mi Panie.
Myśl uschła rozważając nad czekaniem,
tęskno mi do niej Panie.
Za tymi śladami dotyku, pozostawionymi na niej,
tęskno mi Panie.
Rzucam siebie w śmierci taniec, by ją dogonić,
tęskno mi Panie.
Siebie dziś Tobie oddaję.


(10)





Zaufanie, cóż te słowo znaczy...

Gdybym mógł je wygrzebać z rozumu,
nie musiałbym pluć wśród tłumu.
Cofnij się, odegnij, zważ co robię,
śliną chodzę po Tobie.
Odwracasz się i patrzysz krzywo,
czy Tyś zaufaniem jak patrzę żywo?
Nie mnie pytaj tylko zaufaniu pluń w twarz,
a to co poszukujesz otrzymasz.

Forum Romanum, martwe słowa,
których nikt wyszukać nie zdoła.


(2)





Na czerwonej skale stała moja cząstka, ciepłym spojrzeniem okalała ludzi, ale to nie był blask mojej duszy, tylko wiatr, pod którego się podszywałem. Stałem, patrzyłem oczami wiatru, wdychałem miłość z każdego kochającego serca. Rumieniłem się, gdy krwią zbluzgała się ziemia, zachwycałem kiedy się rodziła i stawałem, gdy ktoś umierał. Raz dotknąłem czyjegoś palca, był kobiecy. Poczułem jakby ktoś porwał mi moje serce i wypełnił miłosnym puchem. Poczułem się niewyobrażalnie lekko i uniosłem się z nią w pościel chmur, zwijając za sobą huragany. Rozbudziła mnie iksra słońca, obudziłem się i żyję nadal...


(1)





Spieczone usta
wołające moje imię.
Wzrok gwiazd
na niegodnych oczach.
Ziemia do dziś
słysząca mojej matki imię.
A jeden włos
Tęsknotą za Tobą ojcze.


(4)





Każda możliwość wiąże sie z odpowiedzialnością. Jeżeli dane ci jest żyć, kochać, marzyć rób to tak abyś nie krzywdził innych. Związek to najwieksza odpowiedzialność. To możliwość bycia z kimś. To smutek,... szczęscie,... gorycz,... radość w jednym. Trzeba tylko odpowiednio wywarzać proporcje. Słowo i czyn... to skolei para która buduje uczucie, choć może także spowodować że legnie ono w gruzach, wszystko zależy od nas. Skolei obojetność to stan jaki zamraża uczucie, nie jest ono tym czym było lecz echem które tylko powraca bez zmian. Krzywda to, co to własciwie jest to coś co zadajemy komuś? Nie wcale nie, krzywdząc krzywdzimy również siebie tracimy "coś" na czym tak nam zależy "coś" co budowaliśmy przez długi czas a teraz jak ręką odjął cofamy sie bezpowrotnie do punktu wyjścia. Jestem tego żywym przykładem... możliwości, uczucia, słowa, czynu, obojetności i krzywdy. Choć staram sie, lecz czy to wystarczy ?


(5)





Moje słowa zabłądziły wśród ludzi,
ich łzy rozciera podeszwa.
Ręka uchyla się do stóp,
zsuwa się po ich ramieniu.

Błądzę, jak nocny szept
szukając uszu,
jak miniony wypadek
pragnący odwetu.

To Ty patrzysz na mnie
bez wody jestem, pustynią.
Twój głos trąci powieki,
kolejna łza ucieka z obozu.

Ginie, moja ciepła koperta
jeszcze słodka od dotyku ust.
Znienawidzony, wsiąkam w jasny kąt
lecz za późno...

Uniesiesz tylko ... kurz.


(3)





Zdmuchnąłem dywan róży, pozgniatałem ziarna śmiechu, w noc czerwieńszą od kobiecych ust wkradłem się przez duszę świata. Jadłem po kolei serca, aż zrodziłem piękniejszą matkę naturę. Nie była tak zwiewna w oczach, jak malowane ściany domków, nie kusiła obcych barw swoimi gładkimi w barwie nogami. Koniec jej taki jak początek, a środek zalążkiem ludzkiego smutku, i ... łzami...


(1)





Snujemy marzenia, wspólne marzenia
Los zapisany w gwiazdach
Nie pozawala mi uciec.
Coś było co odmieniło
Przeszłość która jak dzień...powraca
Czas refleksji w pełni.
Niedokończone pytanie
Moment wyboru
Wspomnienia
Czy nowe oblicze?
Dotyk dłoni, ciepło uczuć
Obraz nieba, namiętność bez końca
To rzeczywistość nie iluzja.
Ucieczka od wspomnień
Zerwanie z tym co było
To iluzja nie rzeczywistość.
Już wiem co to constans.



(3)





Dom ze szkła, aluzja czy fakt. Jedno jest pewne to dom marzeń, bliskość gwiazd, żadnych tajemnic ani sekretów. 13 pomieszczeń i my, choć może nie tylko my...:)


(7)


 

 

design by Yennefer

for s z a b l o n 4 y o u

 

księga gości

 

 

2006
kwiecień
2005
lipiec
2004
marzec
luty
2003
grudzień
październik
wrzesień

 

 

Links

sms, logo, dzwonki, polifoniczne

 

 

acapella.pl

 

 

blog.pl